Początek 2020 roku zostanie przez inwestorów zapamiętany na długo. Niezależnie od tego jak się rozwinie sytuacja wiemy, że takich spadków na giełdach większość z nas jeszcze nie widziała. W marcu światowe gospodarki stanęły na krawędzi kryzysu płynnościowego, który groził lawiną niewypłacalności i bankructw. Pomogły (i pomagają dalej) banki centralne, które na różne sposoby podtrzymują płynność obrotu i ceny na rynkach obligacji skarbowych i korporacyjnych.

GPW – krajobraz po bitwie

Jak wygląda po okresie paniki rynkowej nasza giełda? Spadki rozpoczęły się w lutym i swoje apogeum osiągnęły w marcu. Od tego czasu widzimy solidne odreagowanie właściwie na wszystkich indeksach (choć nie na wszystkich spółkach).

Jak widać na wykresie, po osiągnięciu „dołka” 12 marca 2020, polskie indeksy systematycznie odrabiają straty:

  • WIG spadł od 20 lutego do 12 marca 2020 o 35,3% i do 14 maja odrobił 13,6% z tego spadku (38% poniesionych strat)
  • WIG20 w tym okresie spadł o 37,5% i odrobił ( w okresie od 12 marca do 14 maja) 13,6%, czyli 37% poniesionych strat
  • MWIG40 spadł o 30,6% i odrobił 10,1% (33% poniesionych strat)
  • SWIG80 spadł o 28,7% i odrobił 19,5% (68% poniesionych strat)
  • indeks cenowy spadł o 25,9% i odrobił 19,5% (75% poniesionych strat)

Najgorzej z odrabianiem strat po „krachu koronawirusa” radzą sobie indeksy WIG oraz WIG20. Wprawdzie 2 spółki z indeksu WIG20 odrobiły już całość poniesionych strat, ale widać, że WIG20 radzi sobie zdecydowanie najsłabiej ze wszystkich indeksów.

WIG 20 – kto ciągnie indeks w górę?

Na plus wyszły w porównaniu do stanu sprzed „krachu koronawirusa” wyszedł CDPROJEKT oraz, co dość zaskakujące PGNiG. Dobrze z odrabianiem strat radzą sobie również DINO, ORANGE, PKN ORLEN, JSW, KGHM czy TAURON. W części wynika to z siły tych spółek (np. DINO czy CDPROJEKT), a w części z trendu spadkowego widocznego już przed pojawieniem się koronawirusa. Patrząc na stopę zwrotu od początku roku na plusie są jedynie CDPROJEKT (+33,2%) oraz DINO (+6,4%)

WIG20 – kto jest hamulcowym?

Zdecydowanymi maruderami na GPW są banki – 4 z 5 banków z indeksu WIG20 ciągle pogłębiały straty w sytuacji gdy zaczęło się rynkowe odbicie. W okresie krachu (21 lutego do 12 marca) indeks WIG-BANKI stracił 37%. Potem dalej pogłębił spadki o kolejne 8% i w sumie stracił 45% od początku roku.

Słabość banków, które dominują pod względem wagi w WIG i WIG20 tłumaczy w dużej mierze dlaczego lepiej sobie radzą indeksy mniejszych spółek (MWIG40, SWIG80 i indeks cenowy) – tam udział banków jest po prostu o wiele mniejszy niż w indeksach WIG i WIG20.

Co się dzieje na świecie?

Główne światowe indeksy spadały podobnie jak polskie, ale dużo lepiej radzą sobie z odrabianiem strat. Zwraca uwagę NASDAQ 100, grupujący głównie spółki technologiczne. Ten indeks wyszedł na plus w tym roku i odrobił zdecydowaną większość strat po „krachu koronawirusa”. Wiele z tych spółek jest beneficjentem zmian stylu życia wywołanego izolacją i przestawieniem życia na tryb online.

Główny amerykański indeks, S&P 500 traci już tylko około 10-15% do stanu ze stycznia i lutego 2020, kiedy bił swoje historyczne rekordy.

Po pierwszej fali paniki na przełomie lutego i marca właściwie żadne negatywne informacje nie szkodzą amerykańskiemu rynkowi.

Co się dzieje w realnej gospodarce?

Patrząc na zachowanie się rynków akcyjnych można odnieść wrażenie, że właściwie nie powinno być większych problemów gospodarczych. Jest niestety dokładnie odwrotnie. Światowa gospodarka znalazła się w kryzysie, jakiego w XXI wieku jeszcze nie widzieliśmy.

Poniżej kilka informacji jakie pojawiały się w ostatnich tygodniach i pokazują skalę problemów, które już pukają do naszych drzwi:

  • 35 mln nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA w ciągu 7 tygodni (Jobless Claims)
  • spadek o 20,5 mln nowych miejsc pracy w USA (Non-Farm-Payrolls) i wzrost bezrobocia z 4 do 14% w ciągu miesiąca
  • prognozy spadku PKB w 2020 w Unii Europejskiej – szacunki mówią o spadkach rzędu 5-10% w zależności od państwa
  • bezprecedensowy spadek cen ropy naftowej do poziomu nawet kilkunastu dolarów. Kontrakty terminowe na ropę WTI były notowane nawet z ujemnymi cenami, co się nigdy nie zdarzyło.

Wszystkie państwa rozwinięte wdrażają różne programy stymulacji fiskalnej nakierowane labo na utrzymanie konsumpcji i zapewnienie ludziom środków do życia albo na utrzymaniu miejsc pracy przez pracodawców. Polskie „Tarcze Antykryzysowe” idą tą druga drogą. Na razie przedsiębiorcy chętnie biorą dopłaty, ale trudno powiedzieć jakie będą długofalowe skutki tych działań. Czy konsumenci wrócą do takiego poziomu konsumpcji jak przed kryzysem?

Wydatki rządowe na taką skalę były prowadzone do tej pory jedynie w czasach wojennych. Walka z koronawirusem jest czymś zbliżonym do takiego stanu, chociaż my jako konsumenci straty ponosimy nie przez zmianę struktury wydatków i skierowanie ich na zbrojenia a poprzez ograniczanie aktywności gospodarczej i związany z tym spadek dochodów. Jednocześnie w jakiś sposób trzeba sfinansować gigantyczne wydatki rządowe – mogą to być np. nowe podatki nałożone po poprawieniu się sytuacji gospodarczej. Inną drogą redukcji zadłużenia jest tzw. „podatek inflacyjny”, czyli obniżenie wartości pieniądza.

Podsumowanie – kiedy skończy się impas na rynkach?

Indeks WIG20 od kilku tygodni jest w okolicach 1600 punktów i nie może opuścić kanału 1550-1650 ani w górę ani w dół. Podobnie jest z amerykańskim S&P500, który krąży w okolicach 2800-2900 punktów. Patrząc z punktu widzenia analizy technicznej po zarzuceniu tak mocnej kotwicy można oczekiwać dynamicznego ruchu – zarówno w górę lub w dół. Ruch w górę byłby pogłębieniem rozjazdu pomiędzy optymizmem widocznym teraz na rynkach. Ruch w dół z kolei byłby naturalną kontynuacją wcześniejszych spadków po okresie konsolidacji.

Warto też zwrócić uwagę na informacje dotyczące masowego napływu nowych inwestorów na rynek. Z jednej strony to nie dziwi, biorąc pod uwagę ilość pieniędzy w bankach i nędzne odsetki na jakie można w nich liczyć. Z drugiej strony Ci inwestorzy szybko mogą się przekonać, że giełda to nie są jednak łatwe pieniądze. W sytuacjach kryzysowych duży udział nowicjuszy zwiększa prawdopodobieństwo paniki, która może pogłębiać spadki na rynkach.

Jeśli ten artykuł Ci się podobał – pozostań w kontakcie z blogiem:
– zapisz się na newsletter (zero SPAM-u)
– polub na Facebooku fanpage bloga
obserwuj moje konto na Twitterze

Podsumowując wpis przedstawię jeszcze swoje nastawienie. W perspektywie kilku miesięcy jestem pesymistą. Moim zdaniem prędzej czy później nastroje na rynkach finansowych się załamią, bo przed nami jeszcze kilka długich miesięcy, w czasie których na rynek będzie napływać wiele negatywnych wiadomości. Ceny na giełdzie mogą się wydawać atrakcyjne, pamiętając gdzie były jeszcze 3 miesiące temu, ale śmiało mogą spaść jeszcze niżej. Moim zdaniem nie ma pośpiechu we wchodzeniu na rynek i wyszukiwaniu atrakcyjnych spółek. Najważniejsza pozostaje ochrona kapitału.