Jak zarabiać na giełdzie w każdych okolicznościach [9 strategii]

Jak zarabiać na giełdzie - obrazek tytułowyJak zarabiać na giełdzie?  Jest to pytanie, na które można znaleźć wiele odpowiedzi. Największym problemem w regularnym czerpaniu dochodów z inwestycji giełdowych jest ryzyko utraty istotnej części środków, związane ze zmienną koniunkturą rynkową.

Akcje spółek giełdowych mogą rosnąć w imponujący sposób, ale w dłuższym okresie będą zdarzać się również okresy gorszej koniunktury i spadków cen. Są jednak sposoby takie strategie inwestycyjne, które nie są zależne od koniunktury giełdowej i pozwalają na zarabianie na giełdzie nawet wtedy kiedy indeksy spadają.


Poniżej lista 9 strategii inwestycyjnych, które pozwalają na zarabianie na giełdach nawet w sytuacji, gdy rynki finansowe są w trendzie spadkowym. Nie są to metody łatwe – zwykle ich wykorzystanie będzie często wymagało zdobywania nowej wiedzy, głębokich analizy sytuacji rynkowej albo poszczególnych spółek.

Inwestowanie na wielu rynkach

To chyba najbardziej oczywisty sposób na uniknięcie strat na wybranym rynku finansowym. Jeśli skupimy się wyłącznie na polskiej giełdzie, to spadki lokalnej koniunktury będą mocno uderzały w nasz portfel inwestycyjny. Warto być również otwartym na inne rynki, które będą zachowywały się inaczej niż polski rynek akcyjny.

Liczba rynków finansowych jest bardzo duża i zawsze można znaleźć rynek, który dawał solidną stopę zwrotu. Praktycznym problemem jest to, że taką analizę najłatwiej sporządzić po fakcie. Przewidywanie, który rynek będzie dawał wyniki lepsze niż pozostałe, jest właściwie niemożliwe. Częściowa ekspozycja na inne rynki jest jednak bardzo dobrym sposobem zmniejszania ryzyka całego portfela.

Globus z wbitymi strzałkami

Jakie są rodzaje rynków finansowych?

Rynki finansowe można podzielić zarówno pod względem rodzaju aktywów (akcje, obligacje, surowce, waluty..) jak też pod względem geograficznym (Polska, rynki rozwinięte i krajów rozwijających się (emerging markets). Paletę klasycznych rynków można uzupełnić o rynki alternatywne – nieruchomości, dzieła sztuki, wina czy bardzo popularne teraz kryptowaluty na czele z bitcoinem.

Czy jest możliwe, aby jedna osoba była ekspertem od tych wszystkich rynków? Oczywiście, że nie. W przypadku inwestowania części kapitału na egzotycznych rynkach warto skorzystać z pomocy funduszy inwestycyjnych lub ETF, skupionych na wybranym kraju lub regionie geograficznym.

Partner niniejszego wpisu, czyli Union Investment TFI – oferuje szeroki wybór funduszy inwestycyjnych. Warto zapoznać się z oferowanymi przez Union Investment możliwościami inwestycyjnymi.

Instrumenty pozwalające na zarabianie na spadającym rynku

Nawet kiedy nasz główny rynek finansowy spada, cały czas możemy zarabiać. Rynki finansowe oferują wiele instrumentów, które pozwalają na zarabianie w czasie spadków cen akcji oraz indeksów. Taką możliwość dają np. kontrakty terminowe, kontrakty futures, niektóre certyfikaty inwestycyjne albo opcje. Tego rodzaju instrumenty finansowe są nazywane zbiorczo instrumentami pochodnymi. Ich pierwotnym celem było zmniejszenie ryzyka cenowego dla producentów towarów i surowców, ale z czasem zyskały one ogromną popularność wśród spekulantów, którzy dziś generują zdecydowaną większość obrotów na rynkach instrumentów pochodnych.

Warto pamiętać, że są to instrumenty finansowe o bardzo dużym ryzyku inwestycyjnym. Zarabianie na spadkach to scenariusz optymistyczny, ale ich niewłaściwe użycie może skutkować również sytuację odwrotną, czyli że będziemy ponosić straty w sytuacjach kiedy rynek będzie rósł. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest duża dźwignia finansowa takie instrumenty są związane. Nieodpowiednie posługiwanie się nimi dla niedoświadczonego inwestora może się skończyć dużymi stratami.

Przeczekanie niekorzystnej koniunktury poza rynkiem

To jest najprostsza metoda ograniczania strat, gdy rynki giełdowe spadają. W takim momencie możemy z naszego głównego rynku wycofać całość lub część środków. W momencie kiedy ceny spadną do poziomu, który uznamy za atrakcyjny, możemy wrócić na rynek korzystając z obniżonych cen akcji.

Taka elastyczność jest najistotniejszą cechą funduszy działających według strategii absolute return, o których pisaliśmy w pierwszym artykule z tego cyklu.

Co robić ze środkami po ich wycofaniu z głównego rynku? Mamy do wyboru szeroki wybór instrumentów, które pozwalają na zachowanie realnej wartości kapitału – lokaty bankowe, fundusze inwestujące w instrumenty rynku pieniężnego lub obligacje skarbowych. Można również samodzielnie zainwestować w obligacje skarbowe.

Wyszukiwanie okazji rynkowych (market opportunitities)

Alternatywą dla inwestowania na szerokim rynku giełdowym jest również wyspecjalizowanie się w wyszukiwaniu okazji rynkowych, co czasami jest nazywane podejściem „oportunistycznym”. W języku polskim to słowo może się źle kojarzyć, ale jest to po prostu kalka z języka angielskiego (opportunity – okazja, możliwość). Inwestor „oportunistyczny” działa z założeniem, że nawet podczas bessy są spółki, które mocno zyskają na wartości.

Inwestor może się wyspecjalizować w określonym segmencie rynku i w jego ramach wyszukiwać okazji rynkowych (akcji spółek), które pozwolą na osiągnięcie ponadprzeciętnych stóp zwrotu. Najprostszym przykładem takich sektorów są spółki technologiczne, producenci gier komputerowych lub spółki biotechnologiczne.

Stopy zwrotu za 3 lata - CDPROEJKT, 11BIT, SELVITA, LIVECHAT

Stopy zwrotu takich perełek naszej giełdy jak CDPROJEKT, 11BIT, SELVITA czy LIVECHAT pokazują, że wybór właściwej spółki może okazać się bardzo zyskowny. Ważne, aby taki sektor, w którym chcemy zostać ekspertem, dawał odpowiednio duży potencjał wzrostu. Lepszym wyborem będą spółki z branż rozwojowych niż te które działają w już ustabilizowanych sektorach (np. banki, energetyka). Chociaż jeżeli posiadamy ekspercką wiedzę z innych obszarów to można również pomyśleć o bardziej tradycyjnych sektorach gospodarki.

Gra na wydarzeniach rynkowych (event-driven)

Kolejną ze strategii jest zarabianie na zdarzeniach rynkowych takich jak fuzje, połączenia spółek, wrogie przejęcia lub publiczne wezwania na akcje. Zajęcie odpowiedniej pozycji w odpowiednim czasie może dać spore zyski, jeżeli prawidłowo wytypujemy scenariusz w jakim będą się rozwijać wydarzenia związane z daną transakcją.

Kostki domina

W aktualnych warunkach rynkowych można na przykład starać się wyszukiwać spółek które będą obiektem wezwań, co z reguły wiąże się z zapłatą solidnej premii powyżej ceny rynkowej akcjonariuszom przejmowanej spółki. Są też spółki, które są ze sobą wzajemnie powiązane kapitałowo – tu można również próbować określić scenariusz wydarzeń i próbować coś na tym „ugrać”.

Selekcja spółek bez ryzyka rynkowego – strategia long/short

Zarówno w warunkach rosnącego, jak i spadającego rynku możemy zarabiać na dysproporcjach w wycenie spółek z tego samego sektora. Jeśli zajmiemy na jednej z nich pozycję krótką (czyli ją sprzedamy) i za uzyskane środki kupimy akcje drugiej spółki (pozycja długa to będziemy mieli pozycję neutralną względem rynku giełdowego. W ten sposób jest minimalizowane ryzyko rynkowe (jeśli np. obie spółki spadną). Źródłem dochodu staje się relatywna różnica w zmianie cen akcji obu spółek. Najłatwiej to pokazać i wytłumaczyć na przykładzie.

Przykład – jak działa strategia long/short?

Przyjmijmy, że mamy dwa banki, które mają różną wrażliwość na określony czynnik rynkowy (np. udział kredytów CHF) i 1000 zł do zainwestowania. Zajmujemy następujące pozycje:

  • bank A – pozycja długa (zakup akcji) na kwotę 1000 zł
  • bank B – pozycja krótka (sprzedaż akcji) na kwotę 1000 zł – co daje nam wpływ do portfela na kwotę 1000 zł
  •  instrumenty bezpieczne – lokujemy na 4% rocznie (środki mogą być zdeponowane np. jako zabezpieczenie krótkiej pozycji)

Zobaczmy teraz jak się rozwinie sytuacja w różnych scenariuszach rynkowych.

Scenariusz 1: 

  • rynek rośnie o 5%, cena akcji banku A rośnie o 7%, a cena akcji B rośnie o 4%.
  • wartość naszego portfela to 1040, na co składają się następujące pozycje: 1070 (bank A) – 1040 (bank B) + 1010 (instrumenty bezpieczne) 
  • efekt inwestycji +4% – osiągnęliśmy zysk, ale niższy niż wzrost rynku

Scenariusz 2: 

  • rynek spada o 10%, cena akcji banku A spada o 8%, a cena akcji B spada o 12%
  • wartość naszego portfela to 1040, na co składają się następujące pozycje: 900 (bank A) – 880 (bank B) + 1010 (instrumenty bezpieczne) = 1030
  • efekt inwestycji +3% – osiągnęliśmy zysk przy spadającym rynku

Oczywiście kluczem do sukcesy strategii long-short jest właściwa selekcja akcji. Jeżeli zajmiemy pozycję odwrotną niż w powyższym przykładzie, to poniesiemy stratę niezależnie od scenariuszu rozwoju koniunktury rynkowej.

Właściwie użyta strategia long-short może jednak zmniejszyć ryzyko inwestycyjne związane z inwestycjami na rynku akcji. Innym problemem jest jednak jej realizacja w praktyce, co jest jednak tematem na osobny wpis.

Nie chcesz przegapić wpisu? >>> Zapisz się na newsletter! 

Akcje spółek z problemami (distressed securities)

Strategia polegająca na wyspecjalizowaniu się w inwestycjach w spółki, które są w dużych problemach (restrukturyzacja, postępowanie upadłościowe lub likwidacyjne). Sukces w wyprowadzeniu upadłej spółki na prostą potrafi dać bardzo wysokie stopy zwrotu, choć takie inwestowanie wiąże się też z ryzykiem dużych strat. Taki sposób inwestowania wymaga znajomości niuansów prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego oraz żelaznych nerwów. Można próbować również sił w spekulacji – tego rodzaju spółki przyciągają spekulantów i często są na nich wysokie obroty oraz zmienność cen.

Zaletą takiego podejścia jest to, że notowania akcji takich spółek są bardzo słabo skorelowane z ogólną koniunkturą na giełdzie. Drugą zaletą jest to, że jeśli spółce uda się uciec „spod topora”, to wzrost cen jej akcji może być naprawdę imponujący, podobnie jak wskazywane wcześniej spółki technologiczne. Wadą jest duże ryzyko inwestycyjne.

Strategie dla dużych graczy

Na koniec krótko wspomnę jeszcze krótko o dwóch strategiach, które raczej nie będą dostępne bezpośrednio dla drobnego inwestora, ale warto wiedzieć o ich istnieniu. Czasami udaje się trafić na okazję rynkową, która może być podobna do 2 poniższych strategii inwestycyjnych.

Strategie handlu automatycznego

To strategie inwestycyjne bazujące na sekwencjach automatycznych zleceń, mających np. na celu wykorzystanie przewagi technologicznej (tzw. HFT – High Frequency Trading) lub wykorzystujące algorytmy wywodzące się z analizy technicznej (tzw. algo trading). Odpowiednie mechanizmy zachowania są programowane bezpośrednio przez zarządzających lub przy użyciu mechanizmów uczenia maszynowego (tzw. sztucznej inteligencji). Często są one stosowane w połączeniu ze strategiami pozwalającymi na zarabianie na spadkach cen i koncentrują się na najpłynniejszych rynkach finansowych.

Arbitraż – czyli zysk bez ryzyka

Arbitraż to zarabianie na nieefektywności rynków w wycenie aktywów. Arbitraż w czystej postaci jest pozbawiony ryzyka i polega na zakupie określonego aktywa na jednym rynku i jego jednoczesnej sprzedaży na drugim rynku. Zyskiem inwestora przeprowadzającego arbitraż jest różnica w cenach na obu rynkach. Tak banalny scenariusz brzmi oczywiście mało prawdopodobnie i w praktyce rynkowej jest to dużo bardziej skomplikowane. Skala rozbieżności cenowych jest zwykle minimalna (np. 0,00001 w notowaniach pary walutowej EURUSD). Aby osiągnąć zysk arbitrażowy, często trzeba przejść przez całą sekwencję transakcji i instrumentów finansowych.

Arbitraż dla drobnych inwestorów jest dostępny bardzo rzadko i trudno w oparciu o takie podejście sformułować długoterminową strategię inwestycyjną. Jest to raczej domena dużych funduszy inwestycyjnych lub banków, które mogą realizować takie działania w oparciu o duży kapitał na rynkach finansowych o największej płynności (rynki obligacji, stopy procentowej czy walutowe).

Jak zarabiać na giełdzie – podsumowanie

Mam nadzieję, że wskazana powyżej lista strategii inwestycyjnych dostarczy inwestorom inspiracji do poszukiwania nowych źródeł zysków lub zmniejszania ryzyka inwestycyjnego. Nie da się ukryć, że wiele z tych strategii wymaga dużego nakładu pracy lub specjalistycznej wiedzy. Rozsądnym wyborem może być powierzenie swoich oszczędności profesjonalistom, którzy poświęcają cały swój czas na realizację działań związane z wybraną strategią inwestycyjną. Większość z tych strategii stosują np. fundusze absolute return, których główną cechą jest duża elastyczność w inwestowaniu swoich aktywów z jednoczesnym ograniczaniem ryzyka inwestycyjnego. Przed inwestycją w certyfikaty/jednostki takiego funduszu, należy się szczegółowo zapoznać z odpowiednimi dokumentami (prospekt informacyjny).

Jest to drugi z cyklu artykułów przygotowanych we współpracy z Union Investment TFI oraz z portalem Stockwatch.pl , której celem jest przybliżenie inwestorom zasad działania strategii absolute return. Union Investment TFI  jest również aktualnym partnerem bloga „Z pamiętnika analityka”.

Zapraszam do utrzymywania kontaktu z blogiem „Z pamiętnika analityka” na bieżąco.
Można to zrobić w następujący sposób:
– zapisać się na newsletter
– polubić na Facebooku fanpage bloga
– obserwować Twitterze mój profil

Jeśli masz pytania dotyczące któregoś z zaprezentowanych powyżej 9 podejść do inwestowania – zapraszam do komentarzy. Postaram się wyjaśnić ewentualne wątpliwości.

Artykuły  z cyklu poświęconego strategiom absolute return:

  1. Fundusz inwestycyjny „Absolute Return” – co to jest?
  2. Jak zarabiać na giełdzie w każdych okolicznościach [9 strategii] >>> Tu jesteś
  3. kolejne wpisy wkrótce…

Więcej na temat cyklu >>> Tutaj

Podatki za 2017 – co można jeszcze zrobić…

Wielkimi krokami zbliża się koniec roku. Sezon na składanie zeznań podatkowych (wielkie narodowe „PIT-owanie”) jest jeszcze odległy (kwiecień 2018), ale jeśli chcesz obniżyć wielkość płaconego podatku, to właśnie teraz jest ostatni moment, żeby coś robić w tym kierunku w tym kierunku. Poniżej krótki katalog działań, które możesz jeszcze podjąć do końca roku.

 Jest to lista propozycji dla osób fizycznych płacących podatek PIT. Dodatkowo wpis zawiera kilka wskazówek dla inwestorów giełdowych, w jaki sposób można zoptymalizować podatek od zysków z inwestycji po tak dobrym roku na polskiej giełdzie. Ta lista nie wyczerpuje całego katalogu dostępnych ulg podatkowych. Celem jest wskazanie tego co można zrobić, aby wykorzystać czas, jaki pozostał do końca roku.


Wpłata na Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE)

W mojej ocenie to najbardziej korzystna ulga podatkowa związana z inwestowaniem jaka jest obecnie dostępna. Wpłata na IKZE daje natychmiastowy zysk w postaci zwrotu podatku od zainwestowanej kwoty przy rozliczeniu rocznym (zeznania podatkowe składane do końca kwietnia 2018). IKZE pozwala również na budowanie długoterminowych oszczędności na czarną godzinę lub na emeryturę.
IKZE jest produktem długoterminowym – jeśli będziemy chcieli z niego zrezygnować to wycofane środki trzeba będzie dopisać do dochodu i ponownie opodatkować. Dlatego wpłacanie na IKZE środków, o których wiemy, że będziemy ich potrzebować w najbliższym czasie mija się z celem.
Maksymalna wpłata w 2017 roku wynosi 5115,60 zł. W zależności od tego w której skali podatkowej i w jakiej formie opłacasz podatek PIT możesz zyskać:
  • 18% – ulga wyniesie 920 zł (osoby w pierwszej skali podatkowej)
  • 19% – ulga wyniesie 971 zł (ulga dostępna dla przedsiębiorców rozliczających tzw. liniowy PIT)
  • 32% – ulga wyniesie 1636 zł (pod warunkiem, że po odliczeniu dochód do opodatkowania dalej będzie się mieścił w skali 32%)
Warto zwrócić uwagę, że w przypadku małżeństwa masz do dyspozycji 2 ulgi (dla żony i męża), więc powyższe korzyści można zwiększyć dwukrotnie.
Z inwestycją w IKZE mogą być związane 2 wątpliwości. Pierwsza to pytanie, czy teraz jest dobry moment na inwestycję w ryzykowne aktywa. Drugie pytanie dotyczy bezpieczeństwa takiej inwestycji w kontekście tego, co stało się w 2013 ze środkami zgromadzonymi w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE). Odnoszę się do tych wątppliwości pod koniec wpisu, bo podobny problem dotyczy również IKE (Indywidualnego Konta Emerytalnego).

Optymalizacja podatku Belki dla inwestycji giełdowych

 Ten punkt dotyczy osób aktywnie inwestujących na giełdzie. Warto sprawdzić, czy możemy dokonać transakcji, która pozwoli zmniejszyć wielkość podatku Belki od zysków z inwestycji w 2017 roku. Koniec roku to również dobra okazja do pozbycia się z portfela „stratnych” inwestycji. Może się również okazać, że warto  taką decyzję odsunąć na początek kolejnego roku. Zrealizowanie straty w celu obniżenia zysku do opodatkowania może skutkować dużymi oszczędnościami podatkowymi.
Warunkiem powodzenia takiej optymalizacji jest:
  • zyski z inwestycji giełdowych zrealizowane w 2017, od których w lutym 2018 trzeba będzie zapłacić podatek
  • duże straty na posiadanych i niesprzedanych do tej pory papierach wartościowych.
Przykład
Inwestor znajduje się w następującej sytuacji:
  • w 2017 roku ma zyski z inwestycji giełdowych w kwocie 20 000 zł
  • posiada papiery, które swego czas ukupił za 12 000 zł, ale ich aktualna wycena giełdowa wynosi 2 000 zł (niezrealizowana strata na tej inwestycji to 10 000 zł).
  • brak nierozliczonych strat na inwestycjach z poprzednich lat (2012-2016)
Podatek (bez działań optymalizacyjnych) wyniesie 3 800 zł (20 000 zł * 19%)
Inwestor jednak decyduje się sprzedać jeszcze w tym roku akcje X i od razu je odkupić po tej samej cenie. Zapłaci od takiej operacji prowizję maklerską w kwocie 12 zł (0,3% * 2000 zł * 2 operacje – sprzedaż i kupno).
Portfel inwestycyjny po tej operacji będzie dokładnie taki sam jak wcześniej, natomiast zysk do opodatkowania po tej operacji wyniesie 9988 zł (20 000 zł – 10 000 zł zrealizowanej straty – 12 zł prowizji). Podatek Belki za 2017 to około 1898  zł (19% * 9988 zł).
Po takiej optymalizacji podatek do zapłacenia spadnie z 3 800 zł do 1898 zł.
Przed podjęciem decyzji o tego rodzaju optymalizacji warto sprawdzić, czy nie mamy do rozliczenia strat z poprzednich lat. One również mogą zmniejszyć wysokość podatku należnego za 2017 rok. Istotny jest również moment realizacji transakcji mającej na celu optymalizację – ostatnia sesja giełdowa, podczas której można przeprowadzić taką optymalizację to 27 grudnia. Zgodnie z zasadą D + 2, zlecenia zostaną rozliczone z datą 29 grudnia 2017 (ostatnia sesja giełdowa w tym roku).

Darowizny na organizacje społeczne lub kościelne

Przekazując darowizny, zarówno na organizacje społeczne, jak i na organizacje kościelne, również możesz uzyskać ulgę podatkową. Jeśli wspierasz jakąś organizację lub lokalną wspólnotę, sprawdź czy spełnia ona warunki pozwalające na uzyskanie odliczenia. Z definicji taki warunki spełniają organizacje pożytku publicznego, czyli te, na które w rocznym rozliczeniu możemy przekazywać tzw. „1 procent”.
Konieczne jest zachowanie na przyszłość potwierdzenia przekazanej darowizny w postaci potwierdzenie przelewu lub pokwitowania.
Te 2 ulgi nie uwzględniają skali podatkowej. Oznacza to, że, niezależnie od tego w której jesteś skali podatkowej, będziesz odliczać od kwoty podatku 19% wartości przekazanych darowizn. Ograniczeniem jest maksymalna wysokość darowizny w postaci górnego limitu 6% dochodów do opodatkowania.
Limity dla organizacji społecznych i kościelnych są rozdzielne – dla każdego rodzaju darowizny możesz odliczyć po 6% dochodów. Potencjalnie można w ten sposób odliczyć nawet 12% dochodów (6% dla organizacji społecznej i 6% dla organizacji kościelnej).

Ulga dla krwiodawców

Ta ulga ma bardzo skromną wartość i dotyczy osób oddających krew honorowo, czyli bez wynagrodzenia. Jeśli regularnie oddajemy krew i zrobimy to jeszcze przed 31 grudnia, to będziemy mogli sobie odliczyć wartość przekazanej w ten sposób „darowizny”. Stawka za litr oddanej krwi to 130 zł, więc pojedyncza wizyta w stacji krwiodawstwa (zwykle 450 ml oddanej krwi) to odliczenie od dochodu w kwocie 58,50 zł i oszczędność na podatku w wysokości około 11 zł.
Ulga sumuje się z opisaną wcześniej ulgą związaną z darowiznami na organizacje społeczne (limit 6% dochodów).

Wpłata na Indywidualne Konto Emerytalne (IKE)

Wpłata na IKE nie daje możliwości uniknięcia podatku PIT, IKE daje jednak potencjalne zwolnienie z podatku Belki po ukończeniu 60 lat, więc warto wykorzystać limit wpłat przypadający na 2017 rok (12 789 zł). Wpłacając na IKE inwestor w zasadzie nigdy nie ponosi straty – nawet jeśli wycofa środki, po prostu zapłaci należny od osiągniętych w czasie oszczędzania na IKE zysków podatek Belki.
Sama korzyść z odroczenia momentu zapłaty podatku może być sporo warta, co analizowałem we wpisie dotyczącym wpływu  podatku Belki na oszczędzanie.
Jeśli mamy taką możliwość – zdecydowanie warto wykorzystać możliwość ulokowania środków na rachunku IKE korzystając jeszcze z tegorocznego limitu.

IKE i IKZE – w jaki sposób bezpiecznie i tanio zainwestować

IKE/IKZE mogą się kojarzyć z bardziej ryzykownymi formami inwestycji, w rodzaju kupna akcji spółek giełdowych lub jednostek funduszy inwestujących na giełdzie. Z takim inwestycjami są związane duże potencjalne zyski, ale również możliwość utraty części zainwestowanego kapitału. Może to powodować obawę przed skorzystaniem z tego rodzaju „opakowania” dla zaoszczędzonych nadwyżek finansowych.
Taka obawa nie jest jednak słuszna. Praktycznie każda forma w jakiej są dostępne IKE lub IKZE daje możliwość ulokowania środków w taki sposób, aby ich bezpieczeństwo było zbliżone do lokaty bankowej.
Można to zrobić na 3 sposoby:
  • wpłacić środki na IKE/IKZE prowadzone przez bank lub bank spółdzielczy
  • wpłacić środki na IKE/IKZE prowadzone w formie rachunku maklerskiego i kupić obligacje skarbowe
  • wpłacić środki na IKE/IKZE w funduszu inwestycyjnym i nabyć jednostki funduszu pieniężnego lub obligacji skarbowych
Każda z tych inwestycji ma ryzyko inwestycyjne na bardzo niskim poziomie i powinna pozwolić na zachowanie realnej wartości wpłaconego kapitału. Bez większego problemu można później przenieść wpłacone środki na aktywa dające większą potencjalną stopę zwrotu.
Bardzo wyczerpujący ranking produktów IKE i IKZE można znaleźć na blogu „Moja przyszła emerytura„. Polecam tam zajrzeć,autor tego bloga, Michał Sadowski, wykonał ogromna pracę porównując wszystkie dostępne na rynku produkty:

IKE, IKZE – ryzyko powtórki scenariusza z OFE

Druga kwestią, która budzi wątpliwości przed skorzystaniem z możliwości jakie dają IKE i IKZE, może być obawa przed powtórka historii z umorzeniem środków z rachunków OFE w 2013 roku. W związku z tym kilka słów komentarza odnośnie tego ryzyka. Oczywiście takie ryzyko istnieje, choć wydaje się mało prawdopodobne z uwagi niewielką ilość zgromadzonych w tych formach oszczędzania środków. Dużo więcej środków jest zgromadzone na lokatach bankowych lub w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Operacja „nacjonalizacji” prywatnych oszczędności na IKE/IKZE wymagałaby zmiany odpowiednich ustaw. Aktualne regulacje dają możliwości wycofania środków z IKE i IKZE więc dałoby się je wycofać przed wdrożeniem takich zmian w prawie.
Ewentualny scenariusz „cypryjski” (zamknięcie banków i błyskawiczne uchwalenie odpowiednich ustaw nacjonalizujących prywatne środki) jest mało prawdopodobny z uwagi na niewielki wolumen zgromadzonych środków w IKE/IKZE. Prędzej celem takiej operacji stałyby się depozyty bankowe (tak jak na Cyprze), choć aktualna sytuacja makroekonomiczna Polski powoduje, że jest to scenariusz mało prawdopodobny.

Czasu zostało niewiele

Katalog ulg podatkowych dostępnych w 2017 jest dość skromny. Poza wskazanymi wyżej ulgami jest jeszcze kilka innych, ale wymagają czegoś w rodzaju systematyczności. Skorzystanie z części jest proporcjonalne do upływu czasu i pod koniec roku niewiele da się już robić (ulga na dziecko, ulga na internet). Inne ulgi są z kolei dostępne dla dość ograniczonego grona podatników (ulgi na leki, sprzęt rehabilitacyjny).
Do końca 2017 zostało niewiele czasu. Jeśli chcesz zapłacić w kwietniu/maju niższy podatek, trzeba działać teraz. Mimo świąteczno-noworocznego szaleństwa warto znaleźć chwilę czasu na działania związane z optymalizacją podatkową, do czego gorąco zachęcam.
Zapraszam do utrzymywania kontaktu z blogiem „Z pamiętnika analityka” na bieżąco.
Można to zrobić w następujący sposób:
– zapisać się na newsletter
– polubić na Facebooku fanpage bloga
– obserwować Twitterze mój profil

Fundusz inwestycyjny „Absolute Return” – co to jest?

W Polsce działa kilkaset funduszy inwestycyjnych, dedykowanych inwestorom indywidualnym. Oferują one szeroki wachlarz możliwości inwestycyjnych – od inwestycji tak bezpiecznych jak lokaty bankowy po ryzykowne i specjalistyczne strategie inwestycyjne oparte na akcjach spółek giełdowych oraz na skomplikowanych instrumentach finansowych.

Właściwie każdy inwestor może znaleźć fundusz lub taki ich zestaw, który będzie dopasowany do jego wymagań i ograniczeń. Jednym z ciekawszych typów funduszy są fundusze realizujące strategię absolutnej stopy zwrotu („Absolute Return”). Czym są i w jaki sposób działają?


Jakie są rodzaje funduszy inwestycyjnych?

Fundusze inwestycyjne, dedykowane inwestorowi indywidualnemu, można podzielić na wiele sposobów. Przede wszystkim różnią się one rodzajem aktywów w jakie inwestują (od najbezpieczniejszych bonów skarbowych, poprzez obligacje i akcje, aż do skomplikowanych instrumentów pochodnych). Zdarza się, że fundusze mają wyraźnie wskazaną specjalizację geograficzną lub sektorową.

Fundusze inwestycyjne mogą one funkcjonować w modelu otwartym, który pozwala na wpłatę lub wypłatę środków w dowolnym momencie, lub w modelu zamkniętym, gdzie moment wejścia i wyjścia funduszu oraz czas inwestycji może podlegać ograniczeniom.

Więcej informacji na temat funduszy inwestycyjnych można uzyskać na stronach Union Investment TFI w bazie wiedzy dotyczącej funduszy inwestycyjnych.

Jak inwestor może wykorzystać fundusze w swojej strategii inwestycyjnej?

Fundusze inwestycyjne mogą pełnić różne role, w zależności od stopnia wiedzy lub zaangażowania w prowadzenie swoich inwestycji:

  • mogą być cennym uzupełnieniem portfela dla doświadczonego inwestora, zapewniając ekspozycję np. na egzotyczne rynki lub klasy aktywów
  • mogą być podstawą portfela inwestycyjnego dla inwestora, który nie chce się angażować samodzielnie w grę na rynkach finansowych
  • mogą być również pierwszym krokiem w świat rynków finansowych dla początkującego inwestora

Główną przesłanką w decyzji, czy inwestować na rynkach finansowych samodzielnie, czy za pośrednictwem powiernika, są oczekiwania co do stopy zwrotu oraz ilość czasu jaki planujemy poświęcić na „doglądanie” swoich inwestycji. Aktywna gra na giełdzie jest zajęciem bardzo absorbującym. Nie każdy może sobie pozwolić na bieżące śledzenie rynków finansowych. Inwestorzy którzy chcą tego uniknąć, a jednocześnie chcą wykorzystywać potencjał giełdy papierów wartościowych, powinni pomyśleć o wykorzystaniu funduszy inwestycyjnych.

Jakich stóp zwrotu można oczekiwać od funduszy inwestycyjnych?

W długim terminie (np. oszczędzanie na emeryturę lub przyszłość dzieci) zdecydowanie warto inwestować w akcje spółek giełdowych. Badania, zarówno na polskim, jak i na zagranicznych rynkach, pokazują, że długoterminowe stopy zwrotu z akcji spółek są znacząco wyższe niż z lokat bankowych lub obligacji skarbowych. Te raczej zapewnią utrzymanie realnej wartości kapitału, ale może być trudno o jego znaczący wzrost. Przyjmując długoterminowy horyzont inwestycyjny należy zwrócić się w kierunku akcji spółek giełdowych, które, jak pokazują wyniki historyczne, dają duże szanse na jego pomnożenie.

Oczywiście, samodzielna inwestycja w akcje jednej lub kilku wybranych spółek może okazać się bardzo ryzykowna i wymaga sporego zaangażowania. Alternatywą dla inwestora może być wybór funduszu wyspecjalizowanego w inwestycje w akcje spółek giełdowych.

Rodzaje funduszy inwestujących w akcje spółek

Jeśli inwestor chce, aby jego oszczędności pracowały na giełdzie, ma do wyboru kilka rodzajów funduszy inwestycyjnych:

  • zwykłe fundusze akcyjne – skoncentrowane na inwestycji na wybranym obszarze rynku akcji (zwykle w akcje jest ulokowane od 66 do 100% aktywów)
  • fundusze mieszane – inwestujące część aktywów na rynku akcyjnym, a część na znacznie bezpieczniejszym rynku dłużnym. Najpopularniejsze podtypy tych funduszy to zrównoważone i mieszane. W uproszczeniu można przyjąć, że działają one w połowie jak fundusz akcyjny, a w połowie jak fundusz obligacyjny, a wypracowana stopa zwrotu jest uśrednionym wynikiem z tych 2 rynków.
  • fundusze absolutnej stopy zwrotu (absolute return) – mające największą elastyczność w zaangażowaniu się w rynek akcji (ich udział w portfelu funduszu może wahać się od 0 do 100% aktywów), mogą one inwestować również w inne klasy aktywów i wykorzystywać bardziej zaawansowane strategie inwestycyjne.

Czym fundusz absolute return różni się od funduszy akcyjnych

W przypadku funduszy akcyjnych zarządzający często ma mocno związane ręce – statut funduszu narzuca wysoką minimalną alokację w akcje (np. 66%). W sytuacji, gdy zarządzający funduszem oczekuje, że rynek będzie spadał, nie ma możliwości wycofania się i przeczekania okresu niekorzystnej koniunktury, lokując w tym czasie aktywa funduszu w bezpieczniejsze instrumenty finansowe.
Fundusze absolute return nie mają takich ograniczeń – często statut pozwala na całkowite wycofanie się z rynku akcji (alokacja np. od 0 do 100% w instrumenty udziałowe) . Daje to funduszowi spore możliwości. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że odpowiedzialność zarządzającego funduszem absolute return jest też dużo większa. Jeśli określi on błędnie sytuację rynkową to może np. wycofać się z rynku akcji w momencie, kiedy rozpoczyna się  na nim hossa.

Ryzyko w funduszu absolute return

Zmienność stóp zwrotu funduszy absolute return jest zwykle większa niż dla funduszy akcyjnych, których wyniki są mocno skorelowane z indeksami giełdowymi. Dodatkowo fundusze absolute return często wykorzystują szersze możliwości inwestycyjne – możliwość inwestowania na różnych rynkach, krótka sprzedaż, wykorzystanie instrumentów pochodnych. Wszystko to powoduje, że fundusz ma wiele różnych scenariuszy działania co może powodować wzrost ryzyka inwestycyjnego. Jest jednak szereg technik stosowanych w takich funduszach (np. tzw.  long-short), które zmierzają do ograniczenia ryzyka, przy zachowaniu potencjału wzrostu w każdych warunkach rynkowych.

Fundusze absolute return nie są grupą jednorodną i mogą się od siebie bardzo różnić pod względem posiadanych aktywów, ryzyka inwestycyjnego i stóp zwrotu – przed inwestycją warto zweryfikować w co fundusz lokuje środki, w jaki sposób chce osiągać zyski i jakie wyniki osiągał w przeszłości.

Co jest celem funduszu absolute return?

Fundusze absolute return pod względem celu inwestycyjnego są podobne do inwestora indywidualnego. Ich celem zwykle jest osiąganie dodatniej stopy zwrotu niezależnie od sytuacji na rynku (czyli po prostu zarabianie pieniędzy niezależnie od okoliczności). Tym różnią się od większości funduszy inwestycyjnych, których celem (statutowym lub dla zarządzającego) może być:

  • pobicie określonego benchmarku (np. stopa zwrotu wyższa niż 90% zwrotu z indeksu WIG + 10% zwrotu ze stopy WIBOR 3M)
  • albo zajęcie odpowiedniego miejsca w grupie funduszy o zbliżonej polityce inwestycyjnej (np. stopa zwrotu dająca miejsce w 1 kwartylu funduszy inwestujących na polskim rynku).
Jeśli nie wiesz, czym jest kwartyl –  przeczytaj wpis  >>>  10 pojęć ze statystyki jakie inwestor powinien rozumieć.

W sytuacji kiedy na rynku panuje niekorzystna koniunktura (np. indeks spadł o 20%), dla inwestora, który ulokował środki w funduszu akcyjnym niewielkim pocieszeniem będą dobre wyniki zarządzania (np. spadek wartości jednostek funduszu o 15%, czyli wynik lepszy od benchmarku o 5%).

Dla funduszy absolute return celem jest określona z góry stopa zwrotu. Może ona być określona w następujący sposób:

  • uzyskanie dodatniej stopy zwrotu
  • uzyskanie stopy zwrotu wyższej niż z góry określona wartość (np. 5, 8  albo 10% rocznie)
  • uzyskanie stopy zwrotu wyższej niż instrumenty bezpieczne (np. stopa WIBOR lub stopa zwrotu z obligacji skarbowych)

Opłaty w funduszu absolute return

Benchmark daje nie tylko wyobrażenie czego można oczekiwać od funduszu. Często jest on również podstawą do naliczenia tzw. success fee, czyli dodatkowego wynagrodzenia dla zarządzającego funduszem za zrealizowanie i przekroczenie celów inwestycyjnych. Na rozwiniętych rynkach częsta jest konstrukcja 1/20%, w której fundusz pobiera 1% opłaty rocznie za zarządzanie i 20% zysków ponad zdefiniowany benchmark.
Warto również zapoznać się z pojęciem high-water-mark. Użycie takiej konstrukcji oznacza, że fundusz pobiera success fee tylko za kolejne wypracowane zyski licząc od początku działania. Przykładowo nie są pobierane opłaty za sukces w przypadku odrobienia w roku X spadków we wcześniejszych latach. Aby opłata w systemie high-water-mark mogła zostać pobrana fundusz musi przebić wszystkie historyczne wyniki. Na wykresie poniżej przedstawiono wykres wartości jednostek hipotetycznego funduszu i zaznaczono na czerwono w których momentach został osiągnięty high-water-mark.

Elastyczność – istota strategii absolute return

Najważniejszą dla inwestora cechą funduszu absolute return jest jego elastyczność. Często fundusz tego rodzaju może mieć bardziej skonkretyzowany profil (np. rynku polskiego, Nowej Europy, strategii globalnych). Fundusz tego rodzaju ma możliwość przeczekania niekorzystnej koniunktury poza rynkiem, zadowalając się zyskami z bezpieczniejszych klas aktywów. Taki sposób działania jest zbliżony do sposobu działania inwestora indywidualnego, w przypadku którego możliwość tymczasowej wycofania się z rynku może być źródłem istotnych przewag w porównaniu do inwestorów instytucjonalnych.

Fundusz absolute return jest pomiędzy tymi dwoma modelami (inwestor indywidualny i fundusz akcyjny). Statut, określający politykę inwestycyjną, daje mu zwykle sporą elastyczność w działaniu. Trzeba jednak pamiętać, że wyniki funduszu są cały czas porównywane do innych funduszy tego typu, co może być źródłem presji na na osiąganie wyników w krótkim terminie, często kosztem podejmowania nadmiernego ryzyka.

Jest to pierwszy z cyklu artykułów przygotowanych we współpracy z Union Investment TFI, której celem jest przybliżenie inwestorom strategii absolute return. Miło mi również poinformować, że Union Investment TFI w ciągu najbliższych miesiącach będzie partnerem bloga „Z pamiętnika analityka”.

W kolejnych wpisach wspólnie z Union Investment TFI  oraz z portalem Stockwatch.pl będziemy się bliżej przyglądać w jaki sposób działają fundusze absolute return i w jaki sposób wypracowują dla uczestników korzystną stopę zwrotu.

Zapraszam do utrzymywania kontaktu z blogiem „Z pamiętnika analityka” na bieżąco.
Można to zrobić w następujący sposób:
– zapisać się na newsletter
– polubić na Facebooku fanpage bloga
– obserwować Twitterze mój profil

CDPROJEKT – wiedźmin uczy inwestowania na giełdzie

CDPROJEKT to najgorętsza w tym roku spółka na warszawskiej giełdzie. Producent komputerowej sagi o Wiedźminie dotarł jednak do pewnego punktu przełomowego. Kapitalizacja najsłynniejszego producenta gier osiągnęła ponad 12 mld zł (chwilowo) po tym jak w 2015 roku po premierze gry „Wiedźmin 3: Dziki gon” („The Witcher 3: The Wild Hunt”) spółka przebojem weszła do pierwszej ligi producentów komputerowych gier RPG. Jednocześnie CDPROJEKT zapowiedział kolejną grę klasy AAA (będącej odpowiednikiem najbardziej kasowych hollywoodzkich hitów) – Cyberpunk 2077, która w założeniu miała dotrzeć do jeszcze większego grona klientów, niż mający kilkanaście milionów fanów na świecie Wiedźmin. Patrząc z perspektywy czasu można z historii CDPROJEKT wyciągnąć kilka cennych lekcji dla inwestorów.


CD PROJEKT – największy hit giełdy w ostatnich latach

Spółka zanotowała 3 znakomite lata z rzędu:
  • 2015 – kiedy miała miejsce premiera gry Wiedźmin 3: Dziki Gon (stopa zwrotu +32,6%)
  • 2016 – premiera kolejnych dodatków do Wiedźmina 3, wprowadzenie gry karcianej Gwint, również osadzonej w świecie Wiedźmina (stopa zwrotu +135,7%)
  • 2017 – dalsze prace nad Gwintem, prace nad Cyberpunk 2077 (stopa zwrotu +104,1%)
W sumie kurs akcji CDPROJEKT wzrósł o 537,9% w okresie od początku 2016 do 24 listopada 2017, bijąc w tym okresie 94 kolejne rekordy cenowe (czerwona linia na wykresie). W tym okresie spółka właściwie nie zanotowała większej korekty (największy spadek ceny to ok. 15%). Kapitalizacja CD PROJEKT (w pewnym uproszczeniu – wartość rynkowa spółki) – wynosi 10,09 mld zł, a niedawno przekraczała nawet 12 mld zł.
CDPROJEKT jest dziś warty więcej niż wiele bardzo znanych polskich przedsiębiorstw, w tym  6 spółek wchodzących w skład indeksu WIG20. W indeksie MWIG40, grupującym kolejne 40 największych spółek na GPW, CDPROJEKT ustępuje kapitalizacją jedynie 2 bankom, które nie są notowane w indeksie WIG20 z uwagi na ograniczenia sektorowe.
Poniżej dzielę się kilka refleksjami dotyczącymi historii notowań CDPOJEKT na giełdzie i lekcji, jakie mogą z tego wyciągnąć inwestorzy.

Lekcja 1 – fundamenty są kluczowe

Niezależnie od tego, czy aktualna cena akcji CDPROJEKT jest właściwa, czy nie (o tym dalej) – jedno nie budzi moich wątpliwości. Mamy do czynienia jedną z najlepszych spółek na warszawskiej giełdzie. Wyłącznie dzięki temu była ona w stanie osiągnąć sukces na bardzo trudnym, globalnym rynku gier komputerowych. Liczba profesjonalnych studiów produkcyjnych idzie w tysiące, a liczba premier przekracza pewnie 10 tys. tytułów rocznie. W tak trudnym otoczeniu rynkowym CDPROJEKT osiągnął globalny sukces i dostał za trzecią część Wiedźmina kilkaset branżowych nagród.
Jeśli ktoś był w stanie wychwycić potencjał spółki odpowiednio wcześnie mógł osiągnąć stopy zwrotu liczone wielokrotnością zainwestowanego kapitału. Niezależnie od tego jak oceniamy aktualną cenę akcji CDPROJEKT,  trzeba pamiętać, że u podstaw aktualnej sytuacji (kapitalizacja rzędu 10 mld zł), leżą naprawdę wyjątkowe zalety fundamentalne spółki.

Lekcja 2: Trend is your friend

Nawiązując do kultowej komedii Rejs można przetłumaczyć na polski jako „nie walcz z prądem trendem”. To jedna z podstawowych zasad inwestycji giełdowych w podejściu technicznym. W uproszczeniu chodzi o to, żeby nie grać przeciw wyraźnemu ruchowi cen akcji.  Widząc trend wzrostowy lub spadkowy należy raczej się pod niego podłączać, niż starać się przewidzieć kiedy się on zakończy lub zmieni kierunek. Dokładnie tak było w przypadku CDPROJEKT – kurs akcji rośnie przez prawie 2 lata, a największe korekty jakie wystąpiły po drodze to około 15% (jesień 2016)  i 10% (wiosna 2017). Aktualne korekta to 16,8% od rekordu z 8 listopada 2017. Jest to rekordowy spadek cen akcji spółki w ciągu ostatnich 2 lat i może zwiastować zakończenie trendu wzrostowego lub wręcz jego zmianę.

Lekcja 3: Inwestuj w to na czym się znasz.

Jest takie giełdowe powiedzenie, żeby inwestować w to na czym się znamy i mamy eksperckie kwalifikacje dotyczące danej branży. Jej propagatorem był znany inwestor Peter Lynch, który jest autorem popularnej książki „Pokonać giełdę”. Zasada inwestowania w warta rozważenia, ale w przypadku gier komputerowych przybiera ona wręcz karykaturalną postać. Wielu inwestorów traktuje swoje niewątpliwie ogromne doświadczenie w grach komputerowych jako znajomość realiów i kulis branży gier video. Skutki tego dobrze widać na forach giełdowych, gdzie wątki dotyczące spółek produkujących gry komputerowe są najbardziej popularne a inwestorzy nie tylko dzielą każdy włos na czworo, ale wręcz robią jego analizę spektrograficzną. Przykładem mogą być tu wątki spółek CDPROJEKT i 11BIT STUDIOS na portalu Stockwatch.pl, które mają rekordowe ilośi wpisów inwestorów. Jest to niewątpliwie kopalnia wiedzy o tych spółkach i branży, ale warto jednak poszukiwać okazji inwestycyjnych w branżach, które nie są aż tak popularne.

Lekcja 4: Bańka cenowa i wskaźnik okładkowy

W lutym chyba najstarsze i wciąż opiniotwórcze źródło informacji dotyczących giełdy, dziennik Parkiet, na pierwszej stronie miał artykuł pod tytułem „Hossa producentów gier się szybko nie skończy„.  Faktycznie – w tamtym momencie stopy zwrotu dla większości z nich wyglądały imponująco. Sporo nowych spółek, widząc coraz wyższe wyceny konkurentów, próbowało wejść na giełdę. Są to jednak typowe oznaki przegrzania koniunktury giełdowej i od tego momentu większość spółek „growych” wyraźnie spadła. Skutecznie bronią się nieliczne z nich, w tym największa, czyli właśnie CDPROJEKT.
„Gazetowa” czy wręcz „okładkowa” popularność jakiejś branży lub nawet całego rynku jest jednym ze wskaźników narastającej bańki cenowej i przegrzania koniunktury. Dodatkowo świadczy o tym mocno rosnące zainteresowanie zainteresowanie takimi akcjami mało doświadczonych inwestorów, którzy zwykle dołączają do ostatniej fazy wzrostu, blisko szczytów notowań lub tuż przed mniejszą lub większą korektą cen.

Lekcja 5: Nowa ekonomia vs klasyczne metody wyceny

W przypadku CDPROJEKT-u można stwierdzić, że w pewnym momencie ceny akcji oderwały się wyraźnie od jakichkolwiek fundamentów. Owszem – spółka zarobiła od 2015 roku  imponującą kwotę 1 mld zł na Wiedźminie 3 (przychody, nie zyski), ale jest to gra wydana 3 lata temu. Kolejnej premiery można się spodziewać najwcześniej w 2019, choć według aktualnie panujących opinii wśród giełdowych ekspertów będzie to raczej 2020 lub nawet 2021. Jest jeszcze gra karciana Gwint, która okazała się dość niespodziewanym sukcesem po premierze Wiedźmina 3, ale czy to uzasadnia wartość spółki rzędy 10 cz 12 mld zł?
Według klasycznych metod wyceny, wymagając 10% zwrotu z kapitału na giełdzie (dość sporo przy dzisiejszych stopach procentowych) za jedną złotówkę zysku możemy zapłacić cenę 10 razy więszą. Można ten wskaźnik zwiększyć dla spółek, w stosunku do których oczekujemy rosnących zysków np. do 20-25. Producenci gier komputerowych nie są jednak  branżą pozwalającą na osiąganie regularnych, powtarzalnych zysków. Rozważając inwestycje warto zweryfikować czego po stronie przychodów i zysków oczekują od spółek analitycy formułujący wyceny dla spółek z branży gier komputerowych.
W przypadku baniek cenowych często pojawiają się głosy, że potrzebne jest nowe podejście i zmiana paradygmatu (Bitcoin!). Na dłuższą metę prawa ekonomii jednak zwyciężają i każda bańka prędzej czy później pęka.

Lekcja 6: Wyniki finansowe – liczy się percepcja, nie faktyczny poziom

Warto również zerknąć na zachowanie akcji CDPROJEKT po ogłoszeniu wyników za 3 kwartał 2017. Cena akcji spółki spadała nawet o 14,6%, ostatecznie kończąc dzień spadkiem o 5,7%. CDPROJEKT miał bardzo dobre wyniki za ten okres (prawie 36 mln zysków ponad 2 lata od premiery ostatniej gry), ale po raz pierwszy były one niższe od oczekiwań analityków giełdowych ankietowanych przez agencję PAP (tzw. konsensus)
Warto pamiętać, że w krótkim terminie na giełdzie liczą się nie bezpośrednie wyniki, ale ich odbiór przez inwestorów.

Lekcja 7: trend wpływa na ocenę faktów

W trendzie wzrostowym prawie każda informacja jest interpretowana na korzyść spółki. Tak było w sytuacji kiedy kurs akcji CD PROJEKT rósł. Premiera gry Gwint, jej pozytywny odbiór, rozpoczęcie testów, kolejne pozytywne rekomendacje domów maklerskich były impulsami do kolejnych wzrostów cen akcji. Spółka złapała wiatr w żagle i ceny jej akcji rosły przez prawie 3 lata, zaliczając po drodze stosunkowo niewielkie korekty.
Wydaje się, że ta sytuacja zmieniła się w ostatnich tygodniach. Informacje dotyczące CDPROJEKT z ostatnich tygodni potrafiły spowodować spadek kursu nawet o 10% podczas jednej sesji. A obiektywnie patrząc były to niezbyt znaczące informacje – wynik dobry, ale gorszy od konsensusu, plotki dotyczące problemów w produkcji gry Cyberpunk 2077 na jednym z kanałów na Youtube albo analiza ogłoszeń o pracę na stronie studia CDPROJEKT. Zwłaszcza ten ostatni news wyglądał dość kuriozalnie, ale również spowodował chwilowy spadek ceny o 10%.

Co dalej z CDPROJEKT-em?

Warto zerknąć na wykres przedstawiający maksymalny spadek ceny akcji CD PROJEKT w stosunku do ostatniego maksimum cenowego. 24 listopada 2017 osiągnął on maksymalną wartość w ostatnich 2 latach – od rekordowych 126,45 zł osiągniętych 8 listopada 2017 cena akcji spadła już 16,8%, licząc według cen zamknięcia na giełdzie.

Co dalej z kursem akcji CDPROJEKT?

Ja osobiście wysiadłem z tego pociągu dawno temu, czego z perspektywy czasu należałoby tego żałować (analiza wsteczna, zawsze skuteczna). W tym momencie nie jestem w stanie uzasadnić sobie aktualnej wartości cen akcji spólki, podobne jak nie byłem w stanie tego zrobić przy kapitalizacji dwukrotnie mniejszej. Oczywiście nie odmawiam innym posiadania odmiennego zdania na ten temat. Różnice w ocenie spółek i branż to motor napędowy rynku kapitałowego. Niewiele by się działo na giełdzie, gdyby wszyscy mieli taką samą ocenę sytuacji.
Patrząc technicznie, wygląda na to, że trend na spółce się zmienia. Jeśli spółka miałaby dalej rosnąć rocznie o  kilkadziesiąt procent rocznie, to jej wartość zbliżałaby się już np. do wartości największych polskich banków, które prowadzą stabilny biznes, przynoszący zyski rzędu 1 czy 2 mld zł rocznie (np. ING BSK, warte dziś 26 mld zł). Dalszy wzrost cen akcji CDPROJEKT może mieć wyłącznie uzasadnienie psychologiczne. Jednak jest wiele oznak, że trend wzrostowy się już zakończył. Ceny akcji mocno reagują na każdą negatywną lub niejasną informację, a do czasu najbliższych premier może się wiele zdarzyć w odniesieniu do samej spółki, sektora gier na świecie czy całego rynku kapitałowego.
Odchodząc od samego CDPROJEKT-u – zachęcam do przemyślenia powyższych obserwacji, bo mogą one pozwolić na zmniejszenie strat albo zwiększenie zysków również z innych inwestycji. Jeśli chciałbyś się podzielić opinią dotyczącą CDPROJEKT-u albo swoich doświadczeń inwestycyjnych – zapraszam do komentarzy.
Zapraszam do utrzymywania kontaktu z blogiem „Z pamiętnika analityka” na bieżąco.
Można to zrobić w następujący sposób:
– zapisać się na newsletter
– polubić na Facebooku fanpage bloga
– obserwować Twitterze mój profil

NANOGROUP – czy warto kupić akcje w ofercie publicznej?

Po kilku miesiącach posuchy na warszawska giełdę zmierza kolejny debiutant. Tym razem jest to spółka NANOGROUP, kórej specjalnością są badania biotechnologiczne związane z nanotechnologią. Brzmi to bez wątpienia efektownie i intrygujaco, ale czy inwestorzy mają szansę zarobić na tej inwestycji?
Przy okazji oferty publicznej NANOGROUP w roli członka zarządu może pojawić  się na giełdzie Marek Borzestowski, którego doświadczenie w startupach i nowych technologiach przekracza 20 lat.
Czy NANOGROUP daje szansę na powtórzenie sukcesów na miarę SELVITY albo MEDICALGORITHMICS?

Jak powstała spółka NANOGROUP?

Twarzą spółki NANOGROUP jest prezes Marek Borzestowski, znany nieco starszym czytelnikom jak twórca pierwszego polskiego portalu internetowego – Wirtualnej Polski (powstanie – 1994), który po wielu przejściach trafił na warszawską giełdę i jest notowany jako WIRTUALNA POLSKA HOLDING S.A..  Marek Borzestowski po 10 latach działalności w ramach WP sprzedał swoje udziały w 2004 roku a po kolejnych kilku latach pojawił się jako inwestor działający w modelu venture capital.

Drugą kluczową osobą jest profesor Politechniki Warszawskiej Tomasz Ciach (naukowiec, wynalazca i przedsiębiorca – warto przeczytać artykuł na jego temat z Pulsu Biznesu z 2015 roku), który w 2013 założył spółkę biotechnologiczną NanoVelos przy wsparciu funduszu GPV (Giza Polish Ventures), którego partnerem generalnym jest właśnie Marek Borzestowski. Pod koniec 2016 roku NanoVelos i 2 kolejne spółki (NanoSanguis i NanoThea) zostały wniesione do nowego podmiotu, którym jest właśnie nasz debiutant, czyli spółka NANOGROUP. Po niecałym roku spółka zamierza zadebiutować na giełdzie pozyskując jednocześnie kapitał rzędu kilkudziesięciu milionów złotych.

Czym się zajmuje NANOGROUP?

NANOGROUP w ramach 3 spółek zależnych prowadzi 5 projektów badawczych z dziedziny nanotechnologii i medycyny, z wyraźnym ukierunkowaniem na onkologię. Po uzyskaniu środków z IPO planuje zainwestować w kolejne projekty (ako udziałowiec mniejszościowy), a także dofinansować dotychczasowe projekty.

 Więcej na temat samej spółki i jej zamierzeń można przeczytać w poniższych opracowaniach:
Dla naprawdę wytrwałych jest oczywiście prospekt emisyjny NANOGROUP – skromne 484 strony.
Według prezentacji spółki nakłady rozwojowe poniesione do 2019/2020 roku mają przekroczyć 100 mln zł, na co składają się:
  • środki zainwestowane przez dotychczasowych właścicieli – 12 mln
  • dotacje (przyznane i te o które spółka dopiero wnioskowała) – w sumie 59 mln zł
  • środki pozyskane w ramach oferty publicznej – 45 mln zł
Zdecydowana większość środków z oferty publicznej trafi do spółki i zostanie wydana na wsparcie projektów badawczych. Ale jednak trzeba zwrócić uwagę, że akcje sprzedają również dotychczasowi właściciele – profesor Ciach 120 tys. szt (0,66 mln zł wg ceny maksymalnej) oraz fundusz 1,05 mln akcji (5,875 mln zł).
Jak można wywnioskować z analizy akcjonariatu i nakładów na badania – dotychczasowi akcjonariusze wnieśli 12 mln zł i mają zamiar po IPO kontrolować prawie 60% kapitału, odzyskując jednocześnie połowę z zainwestowane wcześniej kwoty. Nabywcy akcji w ofercie publicznej będą mieli 40% udziałów i pokryją prawie 80% nakładów finansowych.
Może się to wydawać „niesprawiedliwe”, ale dotychczasowi inwestorzy wnoszą know-how, które tak właśnie zostało wycenione. Niemniej jednak pozyskanie dotacji na kwotę prawie 30 mln zł (już przyznane) ten bilans wyraźnie poprawia. Do inwestorów należy decyzja, czy taka inwestycja jest dla nich korzystna i czy nabędą akcje NANOGROUP w ofercie publicznej.

Analiza finansowa i biznesowa spółki

W przypadku tej spółki właściwie nie ma czego analizować po stronie finansów. NANOGROUP nie ma przychodów z działalności operacyjnej i w pełni koncentruje się na na działalności badawczej. Wiadomo, że przez najbliższe lata spółka będzie ponosić straty. Jeżeli przez ten czas NANOGROUP osiągnie sukces badawczy to nakłady powinny się zwrócić w całości, w części lub nawet wielokrotnie. Jaki będzie efekt działań spółki – tego w tej chwili nie wiadomo.
Spółka w prospekcie przedstawia sprawozdanie skonsolidowane za okres od października 2015 do grudnia 2016, ale trzeba zwrócić uwagę, że koszty 3 spółek zależnych były w nim ujmowane tylko dla okresu po ich przejęciu. Widoczna w tym sprawozdaniu kwota strat i kosztów oddaje jedynie 2 miesiące działania NANOGROUP w takiej postaci jak teraz.

Czego można oczekiwać po debiucie na GPW?

NANOGROUP można porównywać do już notowanych już na giełdzie spółek o profilu biotechnologicznym – SELVITY czy MABION-u. Jakimś punktem odniesienia mogą być też BRASTER czy MEDICALALGORTIHMICS, które prowadzą również działalność na styku technologii i medycyny.
Patrząc na te doświadczenia można wyróżnić kilka cech wspólnych zachowania się akcji tych spółek:
  • wahania cen potrafią być bardzo mocne, zarówno w górę jak i w dół
  • w przypadku działalności badawczej trudno przeprowadzić analizę fundamentalną – przeciętny inwestor może nawet nie rozumieć słów używanych do opisu działań spółki
  • porażki mogą mocno wpływać na notowania spółek (jak niedawno SELVITA)
  • kluczowe dla osiągnięcia sukcesu jest pozyskanie partnerów zewnętrznych (tzw. big pharma)
  • poziom cen akcji jest dużym stopniu determinowany zaufaniem inwestorów –  bardzo dużo zależy od polityki komunikacyjnej i wiarygodności spółki
 Jeśli oferta publiczna NANOGROUP zakończy się sukcesem, notowania cen jej akcji będą zapewne podlegały podobnym czynnikom. Kluczowe będzie to, czy spółka zakończy sukcesem któryś z projektów i będzie miała do przekazania inwestorom dobre i prawdziwe informacje.

Harmonogram oferty publicznej NANOGROUP

  • od 17.10.2017 r. do 25.10.2017 r. – przyjmowanie zapisów i wpłat w Transzy Inwestorów Indywidualnych
  • od 17.10.2017 r. do 26.10.2017 r. – proces budowy księgi popytu
  • do 27.10.2017 r. – podanie do publicznej wiadomości ceny ostatecznej, ostatecznej liczby Akcji Oferowanych ogółem oraz ostatecznej liczby Akcji Oferowanych w poszczególnych transzach
  • od 30.10.2017 r. do 31.10.2017 r. – przyjmowanie zapisów i wpłat w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych
  • do 3.11.2017 r. – planowany Przydział Akcji w Transzy Inwestorów Indywidualnych za pośrednictwem GPW
  • do 3.11.2017 r. – przydział Akcji w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych

Plusy i minusy oferty publicznej NANOGROUP

Plusy oferty publicznej NANOGROUP:

  • zespół badawczy na czele z prof. Ciachem ma już na swoim koncie pewne osiągnięcia, co pozwala uznać, że spółka ma odpowiednie kompetencje badawcze
  • działalność w bardzo innowacyjnej branży z potencjalnie bardzo wysokim stopami zwrotu – w razie sukcesu projektów badawczych potencjał zysków jest bardzo duży
  • potencjalny rynek na produkty spółki ma charakter globalny
  • rynek medyczny rośnie i powinien dalej rosnąć w przyszłości w tempie w szybszym niż nominalny wzrost PKB (czynniki demograficzne i cywilizacyjne)
  • pozytywne succes-story dla notowanych na giełdzie podobnych spółek
  • długi lockup dla dotychczasowych akcjonariuszy (18 miesięcy GPV i 36 miesięcy prof. Ciach)

Minusy oferty publicznej NANOGROUP:

  • bardzo duże ryzyko inwestycyjne związane z sukcesem lub porażką projektów badawczych firmy
  • sprzedaż części akcji przez dotychczasowych właścicieli
  • biznes w zasadzie niemożliwy do analizy dla przeciętnego inwestora
  • spółka konkuruje z laboratoriami z całego świata
  • komercjalizacja efektów badań wymaga wejścia we współpracę z silniejszym partnerem, co ogranicza potencjał zysków
  • w długim terminie możliwe jest rozwodnienie kapitału (kolejne emisje akcji), jeśli będzie konieczne pozyskanie dodatkowych środków na badania/inwestycje
  • główna wartość spółki to w dużej części zgromadzony zespół, z czym wiąże się ryzyko ewentualnych odejść
  • nie ma co liczyć na dywidendę w dającej się przewidzieć przyszłości (mimo zapowiedzi spółki, ale uznałbym to za element PR związanego z ofertą publiczną)

Podsumowanie

Oferta publiczna akcji NANOGROUP należy z pewnością do inwestycji wysokiego ryzyka. Strategia kupna w IPO i sprzedaży podczas debiutu  (więcej na jej temat we wpisie dotyczącym IPO MAXCOM) może być ryzykowna ze względu na negatywny sentyment na rynku w momencie finalizowania oferty publicznej.
Po ewentualnym sukcesie IPO spółka będzie warta 115 mln zł, z czego 45 mln zł to gotówka zebrana od nowych akcjonariuszy. Wartość spółki po odjęciu gotówki to około 70 mln zł. Czy dotychczasowe know-how spółki jest tyle warte? Bardzo trudno to ocenić. W tej kwocie nie mieści się jednak jakakolwiek znacząca zdolność do bieżącego wypracowywania zysków już teraz, co może odstraszać bardziej konserwatywnie nastawionych inwestorów. Kluczowe dla sukcesu oferty publicznej NANOGROUP jest przekonanie do spółki inwestorów instytucjonalnych, którzy określą ostateczną cenę akcji.
Zapraszam do podzielenia się opinią na temat spółki w komentarzach pod wpisem.
Zapraszam do utrzymywania kontaktu z blogiem „Z pamiętnika analityka” na bieżąco.
Można to zrobić w następujący sposób:
– zapisane się do newsletter (zero spamu) – formularz zapisu jest w bocznej belce
– polubienie na Facebooku – fanpage bloga
– obserwowanie na Twitterze – mojego profilu

 

Fundusze inwestycyjne i hossa w 2017 roku

2017 okazuje się najlepszym od wielu lat rokiem na warszawskiej giełdzie. Indeks WIG przez pierwsze 3 kwartały zyskał 24,2%, zaskakując nawet największych optymistów. Jeszcze lepiej radził sobie indeks dużych spółek WIG20, który wzrósł o prawie 26%.

Jak z tej pomyślnej koniunktury na giełdzie korzystają fundusze inwestycyjne? Czy udaje im się dotrzymać kroku giełdowej koniunkturze? We wpisie również o tym, jakie akcje kupują  fundusze inwestycyjne z najlepszymi wynikami?


Wyniki funduszy akcyjnych po 3 kwartale 2017

W czerwcu pisałem na temat wyników funduszy inwestycyjnych w 2017 roku i główny wniosek był taki, że mimo hossy, która już wtedy trwała na rynku akcji wyniki funduszy inwestycyjnych były wyraźnie gorsze. Przez kolejne miesiące sytuacja właściwie nie uległa zmianie – WIG zyskał 5,4% w 3 kwartale 2017 i w sumie już ponad 24% od początku roku. Jak na tym tle wyglądają fundusze akcyjne?

Na 60 funduszy jedynie 2 okazały się lepsze niż WIG w 9 miesięcy tego roku, z czego tylko jeden jest wyraźnie lepszy (+14% w porównaniu do WIG). 25% funduszy osiągnęło wynik lepszy niż 18,7% (stopa zwrotu z WIG – 5,5%).

Mediana wyników to 16,3% – oznacza to, że 50% funduszy osiągnęło wynik gorszy niż WIG o 8% lub więcej.

Wśród liderów rynku wskazanych po wynikach za maj 2017 widać jedynie niewielkie przetasowania. Pierwsza dwójka (Novo Akcji, Credit Agricole Akcyjny)  jest taka sama jak wcześniej, a Skarbiec Akcja przesunął się o jedno miejsce w górę i wskoczył na „podium”. W dalszej części wpisu przyjrzymy się w co konkretnie inwestowały 3 najlepsze fundusze i dla kontrastu zweryfikujemy również portfel najsłabszego funduszu na rynku (Copernicus Akcji), który jako jedyny osiągnął ujemną stopę zwrotu w tym roku.

Koniunktura na giełdzie w 2017

Warto zerknąć jak w 2017 roku kształtowała się koniunktura giełdowa. Na wykresie widać stopę zwrotu z poszczególnych indeksów od początku roku. Główny indeks warszawskiej giełdy – WIG wypracował do końca września 24,2% zysku. 2017 może się okazać najlepszym od dawna okresem (historyczne stopy – we wpisie poświęconym temu ile można zaronić na WIG).

Najlepiej radziły sobie największe spółki – WIG20 zyskał aż 26,0%. Indeksy małych i średnich spółek radziły sobie już wyraźnie gorzej (MWIG40 +18,3%% i SWIG80 +6,1%) i od marca/kwietnia ich wartości spadają. Jeszcze gorzej wygląda indeks cenowy, w którym każda ze spółek notowanych na GPW ma identyczną wagę. Jest on dużo mniej znany niż główne indeksy, ale odpowiada całkiem dobrze percepcji drobnego inwestora, który zazwyczaj mając niewielki portfel ma możliwość zainwestowania w każdą z ponad 400 notowanych spółek.

W ujęciu indeksu cenowego ceny na giełdzie w ciągu 3 pierwszych kwartałów 2017 spadły (-1,6%). Zestawienie tych wyników oznacza, że wzrost wartości WIG został wygenerowany głównie przez spółki z WIG20, a mniejsze spółki (zwłaszcza te spoza indeksów WIG20, MWIG40, SWIG80) w tym roku w ogólnym ujęciu straciły na wartości. Patrząc przez pryzmat indeksu cenowego trudno w ogóle mówić o hossie w przypadku mniejszych spółek.

Analiza składu portfeli funduszy akcyjnych

Dane o składzie portfeli pochodzą ze sprawozdań rocznych i półrocznych funduszy, które zgodnie z przepisami fundusze muszą udostępniać publicznie. Fundusze nie eksponują specjalnie takich sprawozdań, ale są one dostępne na ich stronach www, choć ich odnalezienie czasami jest dość kłopotliwe.

O czym trzeba pamiętać, analizując te portfele:

  • mamy wgląd jedynie w portfele na koniec każdego półrocza (w tabelkach poniżej na 30 grudnia 2016 i 30 czerwca 2017)
  • nawet jeśli dana pozycja jest widoczna na początek i połowę 2017 teoretycznie fundusz mógł ją np. sprzedać w styczniu i odkupić w czerwcu
  • jeśli fundusz kupił i sprzedał jakieś akcje w trakcie półrocza – nie będziemy widzieli tego w portfelu

Mimo wszystko warto zajrzeć jak inwestowali najlepsi zarządzający. Może to jakąś wskazówką dla indywidualnego inwestora, który chce poszerzyć swoją wiedzę o to jak w praktyce inwestują profesjonaliści.

Jak ograniczenia mają fundusze akcyjne?

Fundusze podlegają dużym rygorom wynikającym z ustawy o funduszach i statutu konkretnego funduszu, które mają na celu zapewnić bezpieczeństwo inwestycji:

  • maksymalna inwestycja w 1 walor to 5% (lub 10%, jeśli statut na to pozwala)
  • fundusz z kategorii „akcji polskich uniwersalne” ma określony minimalny udział akcji w portfelu (np. co najmniej 50% musi być zawsze ulokowane na giełdzie), niezależnie od koniunktury na rynku
  • aktywa funduszy to kwoty liczone w milionach, więc dla naprawdę dużych funduszy liczba akcji, które mogą być obiektem inwestycji jest mocno ograniczona ze względu na płynność obrotu na GPW
  • aktywa funduszu zmieniają się codziennie, w zależności wpłat/wypłat klientów, więc nawet bez zmiany składu portfela (w procentach aktywów) fundusz może zawierać transakcje na giełdzie
  • dodatkowo w praktyce fundusz otwarty musi również utrzymywać jakąś rezerwę gotówki, co jest związane z bieżącą obsługą sprzedaży jednostek przez klientów

Warto jednak mieć na uwadze główne różnice pomiędzy inwestycjami funduszy a samodzielnym inwestowaniem. W odróżnieniu od funduszu inwestor indywidualny nie jest związany takimi rygorami i może swobodnie kształtować swój portfel – może np zainwestować jedynie w kilka walorów lub nawet całkowicie wycofać środki z giełdy na rzecz bezpieczniejszych instrumentów.

Fundusz Novo Akcji – miejsce 1/60

Najlepszy w tym roku fundusz osiągnął wynik o 14,4% lepszy niż WIG, wypracowany głównie w 1 półroczu. 5 największych pozycji to około 30% aktywów, co jest wysoką koncentracją inwestycji jak na fundusz inwestycyjny. W portfelu raczej brak niespodzianek – dominują głównie akcje z indeksu WIG20, który radził sobie w tym roku najlepiej. Hitem inwestycyjnym okazał się notowany na Newconnect LUG (wzrost 234% w 2017).

Warto zwrócić uwagę, że wszystkie inwestycje funduszu ujęte w zestawieniu (co najmniej 2% aktywów funduszu na koniec 2016 lub połowę 2017) mają dodatnią stopę zwrotu.

Fundusz Credit Agricole Akcyjny – miejsce 2/60

Fundusz minimalnie (+0,8%) przebił indeks WIG, osiągając do września 2017 stopę zwrotu 25%. Przewaga nad indeksem została wypracowana w 1 i 2 kwartale roku a 3 kwartał był już słabszy (-2,0% gorzej niż WIG).

Najlepszą inwestycją funduszu okazał się CD PROJEKT, co nie jest dużą niespodzianką. W portfelu dla części największych pozycji widać ujemne stopy zwrotu, ale są to głównie pozycje z SWIG80, dla których fundusz w 1 połowie 2017 redukował zaangażowanie. „Przesiadka” ze spółek mniejszych na większe pozwoliła na uzyskanie dobrych wyników inwestycyjnych.

Widać również dużo mniejsze zaangażowanie w akcje w połowie 2017 (spadek o 10%), co zaowocowało niższymi wynikami inwestycyjnymi w 3 kwartale 2017 (2% gorzej od WIG).

Fundusz Skarbiec Akcja – miejsce 3/60

Portfel tego subfunduszu jest mocno skoncentrowany – 5 największych pozycji w połowie 2017 przekraczało 30% aktywów. Najlepszymi inwestycjami w 2017 są CDPROJEKT i SELVITA. Ten drugi papier już w październiku okazał się mocno problematyczny, co zapewne wpłynie na wyniki funduszu za 4 kwartał 2017. Poza tym w portfelu dominują spółki z WIG20, ale dobór „maluchów” jest wyraźnie inny niż w poprzednich funduszach.

Czy dobre wyniki przekładają się na napływ klientów?

Tak wyglądają portfele 3 najlepszych funduszy w tym roku. Wpływ dobrych wyników inwestycyjnych wpływa pozytywnie na aktywa funduszy, również poprzez związane z tym wpłaty klientów. Zdecydowanie najlepszy w tym roku Novo Akcji zwiększył aktywa o 105% (od grudnia 2016 do września 2017) a trzeci pod względem wyników inwestycyjnych Skarbiec Akcja o 48%.. To wyraźne wzrosty w segmencie w którym nie ma napływu aktywów, ale tylko Skarbiec Akcja ma udział ponad 1% w aktywach ulokowanych w funduszach akcyjnych.

Drugi pod względem stopy zwrotu w 2017  Credit Agricole Akcyjny zwiększył aktywa w 2017 tylko o 14%, co oznacza że więcej klientów wypłacało środki niż wpłacało (słabiej niż wynik inwestycyjny po 3 kwartałach +25%). Zobaczymy jak te inwestycyjne sukcesy pierwszej trójki będą się przekładać na zainteresowanie klientów w kolejnych miesiącach.

Fundusz Copernicus Akcji – miejsce 60/60

Dla kontrastu możemy również zajrzeć w portfel funduszu, który osiągnął najgorszy wynik inwestycyjny w tym roku i sprawdzić czy widać jakieś różnice w podejściu inwestycyjnym w porównaniu do pierwszej trójki.

Copernicus Akcji na koniec 3 kwartału 2017 jako jedyny ze wszystkich osiągnął ujemny wynik inwestycyjny (-0,1% w porównaniu do +24,2 dla indeksu WIG). W sprawozdaniu z lokat zwraca uwagę przed wszystkim ich ilość – fundusz na akcje ponad 100 różnych spółek, czym wyraźnie różni się od omawianej wcześniej pierwszej trójki. Największa pozycja w portfelu Copernicus Akcji to tylko nieco ponad 2% aktywów. 5 największych pozycji w portfelu funduszu to jedynie 9-10% całości aktywów netto.

Przy takim rozdrobnieniu inwestycji pojedyncze decyzje inwestycyjne mają ograniczony wpływ na wynik, ale mogą wiązać się dużymi kosztami dla funduszu. Trzeba zwrócić uwagę, że fundusz zarządza bardzo skromną kwotą – około 2 mln zł (przypomnijmy – rozdzielonych na ponad 100 (!) inwestycji). Poważnym problemem dla funduszu tej wielkości są koszty stałe jego funkcjonowania, które również obciążają wycenę jednostek. Było to już wskazywane we wpisie dotyczącym funduszu Eurogeddon, który na koniec swego funkcjonowania miał bardzo niską wartość aktywów, co mocno obciążało wycenę certyfikatów.

Podsumowanie

Jak widać – dla liderów rynku funduszy recepta na sukces okazała się stosunkowo prosta (kupuj WIG20 + CDPROJEKT). Taki układ wygranych i przegranych 2017 roku utrzyma się prawdopodobnie do końca roku.

Zapraszam do utrzymywania kontaktu z blogiem „Z pamiętnika analityka” na bieżąco.
Można to zrobić w następujący sposób:
– zapisane się do newsletter (zero spamu) – formularz zapisu jest w bocznej belce
– polubienie na Facebooku – fanpage bloga
– obserwowanie na Twitterze – mojego profilu

Jeśli masz jakieś spostrzeżenia dotyczące wyników funduszy inwestycyjnych lub ich portfeli inwestycyjnych – zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach. A może chcesz się podzielić swoimi wynikami inwestycyjnymi i odnieść je do wyników funduszy inwestycyjnych?